.: z Pisma Świętego :.
Wszystko jest wasze, wy zaś Chrystusa, a Chrystus Boga.
1Kor 3,29
parafia Najświętszego Serca Jezusowego i Świętej Marii Małgorzaty Alacoque
91-473 Łódź
Zgierska 123
czwartek, 13 sierpnia 2026home
strona początkowa
aktualności
czytelnia
zdjęcia
zapowiedzi wydarzeń
informacje o parafii



Kuria Archidiecezji Łódzkiej nie odpowiada za treści zamieszczone na podstronach parafialnych.
Błogosławiona siostra Katarzyna Celestyna Faron (dodany 2013-04-15 godz. 18:18)

Błogosławiona siostra Katarzyna Celestyna FaronSłużebniczka NMP NP (starowiejska) z grona 108 Męczenników

Urodziła się 24 kwietnia 1913 r. w Zabrzeży, w powiecie nowosądeckim. Już w dzieciństwie jej religijność, która w przyszłości stała się urodzajną glebą dla łaski powołania zakonnego, mogła rozwinąć się dzięki atmosferze panującej w domu rodzinnym, gdzie modlitwa, aktywny udział w życiu parafii oraz poszanowanie dla chrześcijańskich wartości moralnych kształtowały codzienność. Wcześnie zetknęła się także z rzeczywistością cierpienia, bowiem kiedy miała zaledwie pięć lat, zmarła jej matka. Ojciec zajął się wychowaniem synów, natomiast Katarzyna zamieszkała u wujostwa w pobliskiej wiosce Kamienica. Nowi opiekunowie pokochali ją jak własne dziecko i podobnie jak rodzice, słowem i przykładem własnego życia uczyli miłości do Boga i ludzi.

Od początku nauki w szkole Katarzyna wyróżniała się dojrzałością, roztropnością, inteligencją i sumiennością w nauce, czego potwierdzeniem jest fakt, że w wieku siedmiu lat jako jedyna spośród uczniów pierwszej klasy została dopuszczona przez księdza katechetę do I Komunii Świętej.

Od najmłodszych lat Bóg był dla niej realną Osobą. Do Niego kierowała myśli i uczucia, a jej żywą wiarę zauważali mieszkańcy Kamienicy oraz ksiądz proboszcz, ponieważ według jego opinii już jako młoda dziewczyna była w pobożności między pierwszymi w parafii. Często pokonywała daleką drogę, aby także w powszedni dzień uczestniczyć we Mszy świętej. Idąc do szkoły oraz po lekcjach zwykle wstępowała na adorację Najświętszego Sakramentu do kościoła. Odznaczała się gorącą miłością do Matki Bożej, która od dzieciństwa, a zwłaszcza od śmierci rodzonej matki, wyrażała się zarówno w serdecznym nabożeństwie, jak też w pragnieniu naśladowania cnót Maryjnych, zwłaszcza całkowitego oddania się Bogu i umiłowania Jezusa Chrystusa. Miała także nabożeństwo do św. Teresy od Dzieciątka Jezus i Jej polecała sprawę rozeznania swojego powołania.

W 16 roku życia głos powołania na drogę rad ewangelicznych był już dla Katarzyny na tyle zrozumiały, że zwróciła się z prośbą o przyjęcie do Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej w Starej Wsi, przedstawiając następującą, jakże dojrzałą motywację: życie swoje chcę poświęcić Matce Najświętszej i tak żyć w cnotach, zwłaszcza w cnocie czystości, aż do śmierci.

Dnia 17 maja 1930 r. Katarzyna Faron przekroczyła klasztorną furtę w Starej Wsi, a pół roku później rozpoczęła nowicjat, otrzymując imię zakonne s. Celestyna.

Po pierwszym roku nowicjatu, tak zwanym „kanonicznym”, spędzonym w starowiejskim klasztorze, s. Celestyna wyjechała na placówkę w Rudzie koło Kochawiny, gdzie pomagała siostrze wychowawczyni w ochronce. Na bezpośrednie przygotowanie do profesji zakonnej wróciła do klasztoru w Starej Wsi i 8 grudnia 1932 r. złożyła pierwsze śluby.

Jednym z głównych zadań apostolskich sióstr służebniczek jest praca wychowawcza wśród dzieci w wieku przedszkolnym, dlatego po ślubach s. Celestyna zaczęła zdobywać wymagane wówczas kwalifikacje właśnie w tej dziedzinie. Najpierw uzupełniła wykształcenie ogólne, a następnie w latach 1933 - 1934 odbyła praktykę w ochronce Pań św. Wincentego a, Paulo we Lwowie. We Lwowie ukończyła także kursy z zakresu psychologii i prac ręcznych. W październiku 1934 r. wyjechała do Poznania, gdzie rozpoczęła naukę w dwuletnim Państwowym Seminarium Ochroniarskim. W przerwach pomiędzy zajęciami w Poznaniu, s. Celestyna po kilka miesięcy pracowała w przedszkolach: w Janowie, Trębowli, Stawiszynie i Tuligłowach. Dyplom wychowawczyni przedszkola otrzymała w grudniu 1936 r., a od grudnia 1936 r. do czerwca 1937 r. uczestniczyła jeszcze w kursie katechetycznym w Przemyślu. W tym miejscu warto zaznaczyć, że w Poznaniu uczące się siostry pozostawały pod opieką służebnicy Bożej s. Leonii Marii Nastał.

24 stycznia 1938 roku s. Celestyna została skierowana na placówkę do Brzozowa, gdzie powierzono jej zorganizowanie i prowadzenie ochronki. 15 września złożyła wieczystą profesję zakonną.

Całe życie bł. s. Celestyny upływało w atmosferze Maryjnego FIAT. W prośbie o dopuszczenie do profesji zakonnej wyznała, że aby stać się godną oblubienicą Jezusową pragnie ozdobić duszę łagodnością, posłuszeństwem i pokorą. Ceniła sobie łaskę powołania, dlatego gorliwie wypełniała zobowiązania wynikające ze ślubów oraz Konstytucji zakonnych. Siostry uważały ją za osobę rozmodloną, która świadomie żyje dla Boga: każdą czynność wykonywała w skupieniu, w łączności z Jezusem i z wielkim spokojem. Pod koniec nowicjatu napisała: Poznaję, że życie w miłości Bożej jest najszczęśliwsze.

Najwięcej wspomnień dotyczących apostolskiego zaangażowania s. Celestyny pochodzi z Brzozowa - ostatniej placówki, na której prowadziła ochronkę, a oprócz tego chętnie spieszyła z pomocą chorym i potrzebującym. Wszystkich pragnęła „zdobywać” dla Boga, być znakiem Jego miłości. Każdy zlecony obowiązek traktowała jako Wolę Bożą, wkładając w jego wypełnienie całe serce. Pan Bóg błogosławił jej wysiłkom, a sumienność, ofiarność i efekty pracy doceniały władze oświatowe, rodzice oraz dzieci.

Kiedy w 1933 r., na placówce we Lwowie s. Celestyna usłyszała, że kapłan o tym samym co ona nazwisku popadł w odstępstwo od Kościoła, w obecności sióstr wyraziła gotowość ofiarowania swego życia w intencji o jego nawrócenie. Kolejny krok na drodze ofiarnej miłości miał miejsce w Poznaniu, gdzie została przyjęta przez s. Leonię Nastał do Bractwa „Dusz ofiarnych”. Jednym z warunków przyjęcia była gotowość na wszelkie cierpienia i krzyże, jakie Bóg ześle. Za to, aby wszyscy mogli cieszyć się przyjaźnią z Bogiem, była gotowa płacić cenę cierpienia i śmierci, łącząc się z Chrystusem w dziele Odkupienia. Z perspektywy czasu, niemal proroczo brzmią jej słowa z prośby o dopuszczenie do ślubów zakonnych, które stały się konsekwentnie realizowanym programem życia: pragnę stać się ofiarą całopalną Jezusa Chrystusa przez złożenie ślubów, gdyż pragnę iść drogą miłości i poświęcenia, aby dojść do Baranka Niepokalanego.

Tuż przed wybuchem wojny s. Celestynie powierzono obowiązki przełożonej domu zakonnego. Siostry służyły sprawie odzyskania niepodległości przede wszystkim modlitwą i pracą na rzecz potrzebujących, nie ukrywały także swojej patriotycznej postawy. Ponieważ w działalność konspiracyjną zaangażowani byli krewni właściciela budynku, w którym mieszkały, oskarżono je o współpracę z partyzantami.

W styczniu 1942 r. s. Celestyna otrzymała wezwanie na posterunek gestapo. Nie skorzystała z możliwości ukrycia się, aby nie narażać zgromadzenia na ewentualne konsekwencje. 19 lutego sama zgłosiła się na gestapo – i już nie wróciła. Z Brzozowa została przewieziona do więzienia w Jaśle, następnie do Tarnowa, skąd 6 stycznia 1943 r. do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu – Brzezince. Już po trzech miesiącach jako ciężko chora została skierowana na rewir w 24 bloku, gdzie pozostała do śmierci. Świadkowie zgodnie podkreślają jej postawę zaufania wobec Boga, chrześcijański, heroiczny optymizm oraz ciche znoszenie cierpień w duchu ekspiacji. S. Cypriana Babiak, która w tym samym czasie znalazła się w obozie wspominała: Chociaż pragnęła końca wojny i wolności, nigdy nie objawiała żalu, że się tam dostała. Mówiła: „Pan Jezus posłał nas tutaj, aby wynagradzać za grzechy całego świata.” Modliłyśmy się za Ojczyznę, za nasz klasztor, za kapłanów; o nawrócenie grzeszników, za prześladowców - także za Hitlera - o jego opamiętanie.

Pobyt s. Celestyny na rewirze został opisany także przez inną współwięźniarkę, Janinę Komendę. W pierwszą rocznicę śmierci s. Celestyny – 9 kwietnia 1945 r. - z potrzeby serca, aby zaświadczyć, jak bardzo wyróżniła się spośród niemal anonimowego, bezimiennego tłumu więźniarek ta niepozorna siostra zakonna, Janina Komenda napisała list do Matki Generalnej Eleonory Jankiewicz: Świetlana postać Siostry Celestyny na zawsze pozostanie w sercu i pamięci tych, którzy się z Nią zetknęli. Wokół siebie wytwarzała dziwną atmosferę szacunku, powagi
i świętości.

W opublikowanych wspomnieniach pt. Lager Brzezinka Janina Komenda napisała: S. Celestyna była uosobieniem łagodności, cierpliwości i dobroci, niesłychanie zgodna i zadowolona ze wszystkiego, co ją spotykało. Mimo wielkich cierpień zdobywała się nawet na humor i wesołość. Początkowo nikomu nieznana, wkrótce stała się powszechnie lubianą. (...) Mimo tego stanu zdrowia, stale interesowała się swoim otoczeniem, przychodząc z pomocą potrzebującym datkiem żywności lub słowami otuchy.

Chociaż w obozie s. Celestynie odebrano habit i inne zewnętrzne znaki przynależności do Chrystusa, aż do śmierci była Jego wiarygodnym świadkiem



parafia


powrót

© 2026 Archidiecezja Łódzka
FreeWebTemplates.com